Tagi
Wszelkie informacje, zdjęcia i materiały na temat Chwałowic mile widziane i żmudnie poszukiwane. Proszę się nimi dzielić, a być może znajdzie się też dla nich miejsce w tym miejscu. email: bagyage@gmail.com

Wpisy z tagiem: Iłża

poniedziałek, 03 grudnia 2018
Dekanat Iłżecki według ks. Jana Wiśniewskiego

dekanat iłzecki

W 1911 roku ukazało się opracowanie ks. Jana Wiśniewskiego (1876-1943) pt. „Monografie Dekanatu Iłżeckiego. Dekanat Iłżecki”. Ks. Wiśniewski to historyk Kościoła, społecznik i badacz, autor imponującej spuścizny piśmienniczej, która powstała w latach 1907-1933 i obejmuje 14 monografii dekanatów i parafii położonych w diecezji sandomierskiej, radomskiej, kieleckiej oraz archidiecezji częstochowskiej. Książki te, bogato ilustrowane rycinami, zdjęciami, mapami, zawierające teksty źródłowe mają wielką wartość dokumentalną i poznawczą, stanowiąc nieocenione źródło informacji o zasobach kultury ziemi świętokrzyskiej.

dekanat iłzecki2

Opracowanie „Monografie Dekanatu Iłżeckiego. Dekanat Iłżecki” jest dostępne w całości na stronie internetowej Polony, pod linkiem https://polona.pl/item/dekanat-ilzecki,ODc4NTQyMDc/637/#index W tym miejscu zostaje zaprezentowana grafika zamieszczona w książce przedstawiająca panoramę Iłży, pieczęcie, widoki kościołów iłżeckich i kościoła w Krzyżanowicach. Opracowane one zostały przez I. Boguckiego i H. Sipowicza, którzy grafiki wykonali na podstawie zdjęć dostarczonych autorowi książki przez ks. Juliana Lipińskiego.

dekanat iłzecki3

dekanat iłzecki4

dekanat iłzecki5

dekanat iłzecki6

dekanat iłzecki7

niedziela, 18 listopada 2018
Do Ciebie Jasieńku - Józef Myszka

Józef Myszka1

W dalszym ciągu dużą popularnością podczas wesel na Ziemi Iłżeckiej cieszy się ludowa piosenka „Do Ciebie Jasieńku”, utrwalana latami przez Józefa Myszkę, jako nieodłączna część jego repertuaru.

wesele1

W moim ogródeczku
bieliło się płótno
bieliło się płótno
Nie wie moja mama
bez kogo mi smutno.

Oj smutno mi smutno
bez Janka mojego
bez Janka mojego
Gdybym drogę znała
poszłabym do niego... 

Ale drogi nie znam
i pytać się wstydzę
i pytać się wstydzę
a mojego Jasieńka
cały rok nie widzę. 

Poszłam na zabawę
stanęłam za drzwiami
stanęłam za drzwiami
A mój Janek pije
z innymi pannami. 

Gdy Janek zobaczył
zza stołu wyskoczył
zza stołu wyskoczył
jedwabną chusteczką
wycierał mi oczy. 

Nie wycieraj oczu
ja będę płakała
ja będę płakała
I na ciebie Janku
będę narzekała. 

Nie narzekaj na mnie
lecz sama na siebie
lecz sama na siebie
Mówiłem ci nieraz,
że się nie ożenię. 

Ty żeś się mnie jęła
jak woda kamienia
jak woda kamienia
Żeby się pod nami
rozstąpiła ziemia. 

Choć Kasia z Jasieńkiem
rozstać się nie chciała
rozstać się nie chciała
To Kasia z Jasieńkiem
rozstać się musiała.

wesele2

wesele3

wesele4

Zdjęcia pochodzą z kolekcji Pana Jana Czarneckiego

czwartek, 27 września 2018
Bitwa pod Iłżą 1831

Zwycięska dla powstańców bitwa powstania listopadowego w miejscowości Iłża i na przedpolu Iłży (trójkąt: Iłża-Krzyżanowice-Chwałowice), która miała miejsce 09.08.1831. Wojskami Polskimi dowodził gen. Samuel Różycki, zaś rosyjskimi gen. Ksenofont Kvitnitsky. Poniżej opis bitwy zaczerpnięty z dzieła pt. „Powstanie narodu polskiego w roku 1830 i 1831: od epoki na której opowiadanie swoje zakończył Maurycy Mochnacki przez Ludwika Mierosławskiego. Tom VI” (Paryż 1875). Więcej na ten temat można się dowiedzieć z książki Tomasza Glińskiego pt. „Bitwa o Iłżę w Powstaniu Listopadowym” (Iłża 2014).

bitwa1

„Poszkodne czucie do Kalinkowskiego, którego ciągle gdzieś wyglądał na południku Radomskim i równie ułudny wabik do Obuchowicza po tej linii, pchał Różyckich naprzód; nie później tedy jak po półtorej godzinie dobrze już od świtu zarobionego wytchnienia, Jenerał nakazał dalszy marsz ku Radomiowi, znowu przez las czteromilowy. Czoło kolumny przez pole aż do Krzyżanowic trzymała jazda Wołyńska, kiedy nie doszedłszy na półdrogi do tej wsi, dostrzegła na prawo, od Chwałowic, debuszującą konnicę także, a więc nie oddział Kalinkowskiego. Niebawem, szwadrony te przepuściły działa, które kilkoma wystrzałami obwieściły niezawodną obecność Moskwy w poprzek naszego pochodu. Była to kolumna Kwietnickoja, która idąc od Kazanowa, z Chwałowic rozchodziła się na dwie: sześcioma szwadronami zabiegała nam trakt Radomski przez Krzyżanowice, a dwoma batalionami i półbateryą, w której dwa jednorogi, po prawym brzegu rzeczki szła wprost na miasto. Wypadało nam powziąść szybkie postanowienie i albo przebić się wręcznym bojem na polu przez nieodgadnionej głębokości zaporę, albo też skorzystać z Iłżańskiej topografii, dla przyjęcia za jej osłoną boju odporno-zaczepnego. Jenerał tę drugą obrał zaradę, w wypadku bardzo trafnie, choć nieco ryzykownie; bo gdyby nie zarozumiała niecierpliwość Kwietnickoja, mogliśmy w tej jamie doczekać się za kilka godzin jego i Księcia Wirtemberskiego obławy, Rydygerskich posiłków za Kwietnickojem nie licząc. Szczęściem dla nas, wpierw nadeszły, nieprzyjaciel zbyt podziału wawrzynów druhom swym zazdroszcząc, natychmiast przystąpił do attaku. Jenerał wycofnąwszy się z pola, zaledwie miał czas północne zabudowania przed cieśniną obsadzić dla oka jedną kompanią strzelców Grotusa, z odwodem do obmurowanego cmentarza, a dwie pozostałe tegoż batalionu kompanie wraz z dywizyonem Kwiatkowskiego zaczaił na prawo strugi w dawnem mieście, w zupełnem zakryciu za górą i zamczyskiem.

bitwa2

Na lewo miasta i strugi, za wyniosłością cmentarza, podobnież ukrył batalion kosynierski 22go pułku, a po przed nim, na płaskowzgórzu dalej na lewo, jak najwystawniej kazał się rozwinąć szwadronom Karola Różyckiego. Mogło się nieprzyjacielowi wydawać, że tylko z tą jazdą i garstka strzelców przed cieśniną będzie się miał do rozprawienia. Dowódzca Wołyńców, niezmiennym obyczajem dwa szwadrony z pół szwadronowym przedziałem rozsunął się w jeden szereg i jedną linię, zajmującą prawie do Starosiedlic front czterech Moskiewskich; dwa drugie w niejakiej oddali, także jednoszeregowo, ale w półszwadronowych kolumnach, stanowiły rezerwę. Staczające się lekko ku nieprzyjacielowi płaskowzgórze nadawało temu szykowi perspektywę silnej brygady, a poważny spokój pionowo sztachetnych lanc, wejrzenie najregularniejszego wojska. Dragonów występujących od Krzyżanowic na płaskowzgórze, przegradzał do kolumny pieszej i armat wychodzących z Chwałowic bardzo przykry parów rzeczki; przeciwnie, nasze skrzydła mocno i swobodnie wiązały się w mieście. Dwa dywizyony dragonów a 3ci strzelc. kon. w kolumnie, acz liczebnie więcej niż o jedną trzecią przemagające nasz pułk, bardzo powolnie i nieśmiało zbliżywszy się doń na kroków dwieście, zatrzymały się jakby dla rozsunięcia się do karabinkowej palby, ale K. Różycki od tej subjekcyi zaraz je uwolni. Tymczasem nęcona zniknięciem naszego prawego skrzydła za zamkową górą, artyllerya Kwietnickoja towarzysząc zbliżającej się szybko piechocie, odprzodkowała niedaleko od kaplicy i wzięła na wskroś między – miejską cieśninę, a kościół na cel szczególny. Za wtórym strzałem, trafny granat podpalił drewnianą dzwonicę, a ztąd pożar rozdmuchany silnym wiatrem po posusze rozniósł się w mgnieniu oka na gontowe domki, i aż na gęsty stercz drewnianych krzyżów na cmentarzu. Kompania strzelców prawie bez odstrzału odstąpić musiała północnego przedmieścia i cmentarza batalionowi moskiewskiemu, z obawy bezradnego odcięcia się pożarem od połaci południowej.

bitwa3

Piechota moskiewska nfnie tedy wpada przez wąwóz na rynek starej Iłży; ale tu ją niemal dopierśnie ze wszystkich uliczek, wielu domów, a nawet okien palącego się kościoła wita śmierć okólna. Za uchodzącą tłumnie przez wąwóz, zrywa się przeciągły okrzyk „Jeszcze Polska nie zginęła!” a szybko zebrane w kolumnę kompanje Grotusa i Kwiatkowskiego, samem tem przekleństwem, pędzą Moskwę przez pożogę aż po kaplicę. Równając się na nie, od lewego kosynierstwo Szumskiego z Jenerałem na przodzie wychyla się na pagórek cmentarny i równie śmiało jak bezpiecznie zachodzi na lewą flankę kolumny dragonów, która się właśnie w tej chwili rozlatuje od uderzenia Wołyńców. Można powiedzieć, że cały ten zwrot zaczepny, prawie jednoczesny od końca do końca linii bojowej, nie trwał dłużej jak rozgłos grzmotu po gromnem trzaśnięciu; a pozostał bez odwetu. Jakoż, na widok batalionu w ucieczce rozsypującego mu się pod kaplicą, Kwietnickoj nie tylko że go rezerwowym czy wesprzeć, czy zastąpić nie pomyślał, że oba zamieszane z działami co żywo cofnął pod Chwałowice, a to z powodu nierównie jeszcze groźniejszego dla się widowiska po drugiej stronie parowu. Za bezbojnem wkroczeniem swojej piechoty na północne przedmieście, jenerał Moskiewski posłał pułkowi dragonów rozkaz uderzenia na nasze lewe skrzydło bez pukaniny. Za pierwszym drgnieniem Moskwy, Karol Różycki wybiegłszy o pięćdziesiąt kroków przed front, wydaje komendę „Szwadrony naprzód!” i osobiście całym cwałem konia godzi w majora Hening, który ze swej strony, hamowanym kłusem nieco wyprzedzał dywizyon znaczący szarżę z naśladowniczem umiarkowaniem. Nasz Horacyusz pędem i cięciem zrzuca przeciwnika ze siodła, ale bez obejrzenia się więcej następnych Kuracyuszów; bo sam nie minął we krwi się tarzającego, kiedy nań już od prawego i lewego wyrównane przy okrzyku „Sława Bohu”! a ledwie od cwału zgięte grzebienie grotów, tkwiły w karkach dragońskiej ciżby, szeroko ją przeskrzydlając. Pułkownik moskiewski zaplątany w kołtun złamanego dywizyonu ginie z sześdziesięcio jeźdźcami; owdowiałe konie pospołu z obsadzonemi wpadają na następny, wywracając go i wzrastającą lawiną zagniatają trzeci. Rozhukany od popłochu tabun uchodzi najprzód rdzennie zkąd przyszedł, ale Przyborowski i Dłuski rezerwowe szwadrony wypuściwszy lewem ramieniem naprzód, zabiegają mu drogę do Krzyżanowic i zaganiają na parów, prawem w tył. Massa porażeńców przegramoliła się wprawdzie przez tę zawadę, ale swoją rozsypką zupełnie zasypała piesze skrzydło Kwietnickoja na polu Chwałowic i znowu odprzodkowanym przeciwko naszemu prawemu działom wyloty zatkała.

bitwa4

Tej mistrzowskiej szarży i równie mistrzowskiemu po niej oskrzydleniu, winniśmy, że całe zwycięzstwo nasze opłaciło się trzydziestoma rannymi czy poległymi w piechocie, a w kawaleryi kilku draśniętymi, między którymi od kolczatego ścisku sam dowódzca. Dragonów z pożądańszymi od nich końmi dostało się ośmdziesięciu trzech do niewoli. Od ciężkich ran czy śmierci legło ich na polu brzegiem parowu aż do Malenia, sto ośmdziesięciu; lżej pokłutych, konie przez parów poniosły może drugie tyle; w piechocie moskiewskiej rannych i zabitych, przeszło pięćdziesiąt. Od początku do końca rozprawy bardzo ufny i przytomny, Jenerał od kosynierów ustawionych w czworobok przedd cmentarzem, jako oś nieruchoma zwycięzkiego zachodzenia naszej kawaleryi, pobiegł na swoje praw skrzydło. Tu troskliwie uhamował debuszowanie Grotusa i Kwiatkowskiego z odzyskanego przedmieścia na nagie pola Chwałowic, po powtórnym ogniem moskiewskiej artylleryi; rozważył, że nie ten ogień, to sama zamieć uciekających poprzecznie dragonów byłaby połamała niewprawne szyki naszym strzelcom po tej nagiej równinie, a nieprzyjaciela by nie doścignęli. Jakoż i bez naszej gonitwy, o godzinie czwartej z wieczora, wszelka Moskwa znikła nam z oczu, chowając się w las za Chwałowice. Można by się tu spytać dlaczego, drąc łyko póki się da, Karol Różycki nie próbował przeskoczyć bagnistego parowu za uciekającymi dragonami i z piechotą naszą, która z miasta debuszowała na pole Chwałowic, wziąwszy w klamrę trzy zmieszane bronie nieprzyjaciela nie poszukał sposobności ułowienia dział moskiewskich w tym zamęcie? (…)

bitwa5

Ostatecznie, potyczka sławniejsza niż krwawa, bezpośrednim zyskiem o wiele nie wynagradzała nam klęski ponaszanej o tej samej godzinie, o mil ztąd dziesięć, nad brzegiem Wisły; jednakże, nie nadarzy się już na tym obszarze walka tak skromnego rozmiaru, a któraby swemi moralnemi następstwami donioślej dała się poczuć obu stronom wojującym. Można powiedzieć, że trwoga zabobonna, jaką raz z tego bojowiska rozniosły białe czapki wśród licznej jazdy Rydygera, całą rozbroiła na resztę kampanii, niemal równą kilkotysięcznego niegdyś korpusu Dwernickiego urobiając famę, pięć kroć szczuplejszemu hufcowi Karola Różyckiego. Nie nasza wina, że tylko sześć szwadronów moskiewskich podstawiło się tutaj naszej straży, bo kto ją zrozumiał wyznać musi, że po przewróceniu dwóch naczelnych, cztery czy dziesięć następnych, raz rozpędzonym grotom Wołyńców znacznej by nie zrobiły różnicy. A ponieważ główna siła Rydygera polegała na jeździe, obaczemy że dość mu tej jednej przestrogi, ażeby więcej niż do samobójczego schyłku powstania, stanowczego starcia z Samuelem Różyckim nie szukał, a przeto dostateczna swobodę ruchów i naborów powyżej równoleżnika Radomsko-Kazimierskiego nam zostawił. Od tego dnia, jakby zamroczona dymem iłżeckiego pożaru, mnożąc nieobrachowanych zwycięzców przez niewyczerpalne z przypuszczenia nabory, Moskwa w sześciornasób nas widziała; więc jedynie swej drogi do mostu Kazimierskiego pilnując, odpornie się skurczy na kilkomilowo promiennem kolisku Radomia; ale co tego, to już jej przeszkodzić nie było czem. Jakoż tutaj, sytuacya tysiąca kilku set zwycięzców, bez artylleryi, rezerw ni zaręczonych posiłków, miała pełno stron ujemnych, które się żadną sławą naprawić nie dawały. Znowu trzeba się było wymknąć ztąd jak wczoraj z Opatowa, ażeby się bezradnego obsaczenia nie nabawić. Skoro trudny do obliczenia napastnik chodź odparty, samym że odwrotem swoim  zasuwał nam drogę do Radomia, snadź massa Rydygera nie daleko, a nasz związki z miastem wojewódzkiem niepowrotnie przepadły. Gdzież się teraz podzieją Kalinkowski i Obuchowicz, którzy na tym punkcie, lub na drodze od niego wiodącej zejść się mieli z kolumną jeneralską? Pytanie, na które nie było nawet czasu sobie odpowiedzieć, bo około godziny piątej, kiedy się jeszcze Kwietnickoj nie zupełnie otulił lasem Chwałowic i Jedlanki, oddział tyłozwiadny poprzedzony kilku najosadniejszymi jeźdźcami, przybiegał donosić, że Kże Wirtemberski idąc od Ostrowca przez las Miłkowski, za godzin parę będzie pod Iłżą.” 

piątek, 10 sierpnia 2018
Na Placu 22 Lipca w Iłży

plac1

plac2

plac3

plac4

plac5

plac6

plac7

Fot. z kolekcji Pana J. Czarneckiego

Tagi: Iłża
23:28, chwalilza , Iłża
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 01 stycznia 2018
Iłża na starych grafikach

Iłża 1914

Widok Iłży. Rok: 1914. Autor: Jan Józef Fischert. Technika: rysunek ołówkiem. Wymiary: wys. 197 x szer. 157 mm. Proweniencja: Rękopis 9173, Jan Fischer: „Pamiętnik Wielkiej Wojny”. Prawa autorskie: utwór w domenie publicznej. Aktualna lokalizacja: Zbiory Specjalne, Biblioteka Naukowa PAU i PAN w Krakowie. Własność: Polska Akademia Nauk. Numer inwentarza: BZS.RKPS.9173.2.

http://pauart.pl/app/artwork?id=5632638a0cf23d5575b22741

Iłża 1861

Widok Iłży. Rok: 1861. Autor: Alfred Schouppé. Technika: ołówek, lawowanie (w tonie kremowym). Wymiary: 31,0 x 42,3. Prawa autorskie: Utwór w domenie publicznej. Własność: Muzeum Narodowe w Warszawie. Aktualna lokalizacja: Dział Muzeum -Kolekcja Rysunku Polskiego. Numer inwentarza: Rys.Pol.8851/4.

http://cyfrowe.mnw.art.pl/dmuseion/docmetadata?id=17122

Iłża 1834

Mężczyzna w wysokiej czapce i szarej sukmanie, zdobionej czerwono-niebieskimi dodatkami, na tle ruiny wieży zamczyska. Inskrypcje: u dołu podpisane: Wieśniak z okolic Iłży. Woj. Sandom. Rok: 1834-1839. Autor: Kajetan Wincenty Kielisiński. Technika: tusz i akwarela. Wymiary: 106 x 74,5. Proweniencja: Zbiory Moszyńskich. Prawa autorskie: Utwór w domenie publicznej. Aktualna lokalizacja: Gabinet Rycin, Biblioteka Naukowa PAU i PAN w Krakowie. Własność: Polska Akademia Umiejętności. Numer inwentarza: BGR.RT.007.013.

http://pauart.pl/app/artwork?id=BGR_RT_007_013

Tagi: Iłża
10:47, chwalilza , Iłża
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 listopada 2017
Nazwy wsi od czasów Krzywoustego według Piekosińskiego

Franciszek Piekosiński (1844-1906), polski historyk, heroldyk i prawnik, profesor UJ i członek Akademii Umiejętności, w tomie III swojego dzieła „Rycerstwo polskie wieków średnich”, dotyczącego rycerstwa małopolskiego w dobie piastowskiej porusza kwestię źródeł nazewnictwa poszczególnych miejscowości. Zwraca uwagę, że Bolesław III Krzywousty (1086-1138) w okresie swojego panowania (1102-1138), doprowadził do zmian nazw wielu wsi. Z owych wsi „ojczycowych” wyeliminował ludność wieśniaczą, potomków pierwotnych zasiedleńców („ojczyców”), przenosząc ją do innych majątków monarszych, zaś opuszczone wsie, po kilka lub kilkanaście, wydawał w uposażenie rycerstwu – „dynastom”. W ten sposób uposażony „dynasta” w jednej z nadanych sobie wsi zakładał swój dwór, wskutek czego wieś zmieniała nazwę „ojczycową” na pochodzącą od swojego nowego dziedzica. W ten sposób w ciągu XII wieku powstał cały szereg nowych wsi, biorących swe nazwy już nie od wieśniaków „ojczyców”, ale od rycerzy „dynastów”.

Piekosiński

Wśród wsi położonych na ziemi radomskiej, które w powyższy sposób zmieniły swoje nazwy Piekosiński zalicza między innymi: Wszerzedzice, wieś w parafii Iłża, której nazwa wskazuje na założyciela rycerza Wszerada, Prendocin, wieś w parafii Iłża, której nazwa wskazuje na założyciela rycerza Prandoty, członka rodu Odrowążów, Pakosław, wieś w parafii Krzynki, której nazwa wskazuje na założyciela rycerza Pakosława, członka rodu Awdańców, Goworzyna, wieś w parafii Krzyżanowice, której nazwa wskazuje na założyciela rycerza Goworę, członka rodu Rawiczów.

wieś20

Muzeum Wsi Radomskiej. Fot. Ł. Smaga 13.07.2012

Chwałowic z ziemi radomskiej Piekosiński nie wymienia. Niemniej podaje, iż Chwałowice w parafii Kije, Chwałowice w parafii Zawichost, wskazują jako założyciela rycerza Chwała, czyli Chwalisława. Także Falkowa w parafii Bobowa, Fałkowa w parafii Nowy Sącz, Fałkowice w parafii Gdów,  wskazują na założyciela rycerza Falka, czyli Chwałka, czyli Chwalisława. Z kolei Faliszowice w parafii Czchów oraz Faliszów w parafii Skotniki, wskazują na założyciela rycerza Chwalisza, czyli Chwalisława, zaś Faliszówka w parafii Nienaszów i Faliszowice w parafii Chrobrzany, wskazują na założyciela rycerza Falisza, czyli Chwalisza, czyli Chwalisława. 

poniedziałek, 29 sierpnia 2016
Iłża na pocztówkach (3)

Iłża009

Krajowa Agencja Wydawnicza RSW Prasa Książka "Ruch" (fot. J. Tymiński)

Iłża010

Biuro Wydawnicze "Ruch" (fot. T. Sumiński)

Iłża011

Krajowa Agencja Wydawnicza RSW Prasa Książka "Ruch" (fot. J. Tymiński)

Iłża012

Krajowa Agencja Wydawnicza RSW Prasa Książka "Ruch" (fot. Z. Gudanowicz)

czwartek, 30 lipca 2015
Dr med. Zygmunt Węgliński

W opracowaniach dotyczących dziejów ziołolecznictwa i zielarstwa w Polsce systematycznie pojawia się wzmianka na temat dra med. Zygmunta Węglińskiego, pełniącego funkcję dyrektora szpitala Św. Ducha w Iłży, który omawiając swoją metodę leczenia opierał się na wielu preparatach roślinnych. Przedstawił ją w 4-częściowym opracowaniu, które zostało wydane w 1934 roku w Ostrowcu Kieleckim (takiej nazwy obecnego Ostrowca Świętokrzyskiego używano w latach 20-tych i 30-tych ubiegłego wieku). Przedmiotowe wydanie obejmowało:

Tom I: Mój system leczenia raka, Ostrowiec Kielecki 1934 (liczba stron: 15).

Tom II: Mój system leczenia gruźlicy płuc, kości i stawów, Ostrowiec Kielecki 1934  (liczba stron: 11).

Tom III: Mój system leczenia ostrych zaburzeń psychicznych, Ostrowiec Kielecki 1934 (liczba stron: 12).

Tom IV: Mój system leczenia figówki (sycosis vulgaris) wnętrza nosa, Ostrowiec Kielecki 1934  (liczba stron: 5).

szpital św Ducha

Szpital Św. Ducha w Iłży

Dr Zygmunt Węgliński pojawia się również w informacjach dotyczących zwalczania epidemii tyfusu, która w 1915 roku w Iłży i jej okolicach zbierała obfite żniwo. Jedyny wówczas iłżecki lekarz - dr Zygmunt Węgliński wraz z pielęgniarką Lucyną Falińską, przeprowadzali w okolicy szczepienia ochronne i leczyli chorych.

środa, 25 marca 2015
Na Rynku w Iłży...

rynek1

rynek2

rynek3

rynek4

Fot. z kolekcji Pana J. Czarneckiego

Tagi: Iłża rynek
19:26, chwalilza , Iłża
Link Komentarze (1) »
środa, 14 stycznia 2015
Hieronima Łopacińskiego wybór iłżeckich śladów w przysłowiach, wyrażeniach i piosenkach.

stara Iłża

Hieronim Rafał Łopaciński herbu Lubicz, używający pseudonimu „Rafał Lubicz” to polski językoznawca i etnograf, historyk Lublina, członek Akademii Umiejętności w Krakowie. Urodził się 30 września 1860 roku w Ośnie Górnym a zmarł 24 sierpnia 1906 roku w Lublinie. Pozostawił po sobie spuściznę obejmującą ponad 160 prac naukowych. W opracowaniu „Okolice radomskie i sandomierskie w przysłowiach, wyrażeniach i piosenkach” zamieszczonym w Pamiętniku Świętokrzyskim za rok 1930 wydanym przez Wydawnictwo Wydziału Wojewódzkiego w Kielcach i Sekcji Regionalistycznej Związku Nauczycielstwa Polskiego (s. 324), Łopaciński zawarł wyniki swych językowych i ludoznawczych poszukiwań, wśród których nie zabrakło miejsca dla iłżeckich odniesień.

Łopaciński

„Najgłośniejszemi jednak, z powodu wybornych swych wyrobów garncarskich, byli w wiekach dawniejszych mieszkańcy Iłży. Już Łukasz Górnicki przytaczając w Dworzaninie polskim opowiadanie o figlarzu, co to czarnoksiężnika udawał, pisze, że ten „zmówił się z babą, która pod zamkiem krakowskim, niedaleko lodownice, garnce iłżyckie (iłżeckie) przedawała” (ks. II w wyd. Turowskiego, Kraków, 1857, str. 161; w wyd. warsz. z r. 1886, str. 130). Dobrą się widać sławą cieszyły wyroby iłżeckie. Starowolski w w. XVII stwierdza to w tych słowach: „Iłża, miasto murowane, sławne było dla garncarskiego rzemiosła po całej Polsce” (cytujemy według Kl. z Tańskich Hofmanowej – tom IX Pism, str. 348 w opisie Przejażdżki w Sandomierskie). Dowiadujemy się nadto, że garnki tamtejsze posyłane były w XVI i XVII wieku do Gdańska, a nawet do Szwecji (Starożytna Polska M. Balińskiego i T. Lipińskiego, wyd. II r. 1885, t. II, str. 467). Garnki iłżeckie miały nawet stosownie do formy różne ciekawe nazwy, które przytacza Kolberg (Radomskie, I, 73).”

stara Iłża2

„Grzegorz Knapski zachował w swym słowniku Thesaurus polono-latino-graecus (Kraków 1621-31), wyrażenie przysłowiowe: „Iłżeckie drzwi podobno” t. j. jakby z gliny zrobione, słabe; wskazuje ono jak znanem było miano Iłży. Najznakomitszą jednak może reklamę uczynił wyrobom iłżeckim Krzysztof Opaliński w Przedmowie do Satyr (wyd. I wyszło w r. 1650), gdzie czytamy wiersze następujące:

„Bo któżby się dla Boga trzymał w tym żelaznym
Wieku, gdy dawno złote minęły, a ledwo
Gliniany nam dziś został i to nie iłżecki””

Opaliński

„Wreszcie przytaczamy tu wspomnienia o wyrobach iłżeckich, jakie zachowało się w słynnych Morocosmeach Babińskich Achacego Kmity (1644), przedrukowanych w t. VI Historji literatury Polskiej Michała Wiszniewskiego, str. 619-623, przez A. Weryhę-Darowskiego w Przysłowiach (str. 110-115). Gdy w Babinie opowiadano niestworzone rzeczy, skąd urosło przysłowie: Musiał to w Babinie  słyszeć (Rysiński) i gdy opowiedział ktoś o tak głośnym dzwonie szklanym, że z Wilna aż do Moskwy go słyszano:

„Ozwał się drugi na to, chociaż w rozum mniejszy.
Ale do przypowieści jeszcze foremniejszy:
Widziałem jak coś dziwniej; jest też dzwon w Krakowie,
Nie szklany, nie żelazny, macie wierzyć mowie,
Ale go zdun zrobił aż z iłżeckiej gliny,
Gdy weń uderzą, ma te nad podziw nowiny,
Że go aż w Rzymie słychać za ośm niedziel będzie.
Już tej sławy w Poznaniu i pełno jest wszędzie.
To takiego w Babinie historykiem zwano
I dochód mu każdy rok pożyteczny dano”

(Wiszniewski VI , 619-20. Dar 110).”

stara Iłża3

Tagi: Iłża
21:46, chwalilza , Iłża
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4