Wszelkie informacje, zdjęcia i materiały na temat Chwałowic mile widziane i żmudnie poszukiwane. Proszę się nimi dzielić, a być może znajdzie się też dla nich miejsce w tym miejscu. email: bagyage@gmail.com
piątek, 12 września 2014
Kapliczka domkowa w Chwałowicach

kapliczka1

Fot. Ł. Smaga 31.10.2010

Przy wjeździe do Chwałowic, na skrzyżowaniu dróg do Małomierzyc i Piłatki stoi największy obiekt sakralny wsi - kapliczka domkowa. Dokładna data wystawienia kapliczki nie jest znana. Jak podaje Justyna Górska - Siwiec w artykule z 2001 r. zatytułowanym Kapliczki przydrożne w Chwałowicach, w pamięci ludzkiej zachowała się informacja o jej fundatorce - Annie Solskiej, której małżeństwo z Józefem Solskim bardzo długo było bezdzietne. Anna ufundowała podobno kapliczkę w podzięce za późne i już mało spodziewane macierzyństwo.

kapliczka2

Fot. z kolekcji Pana Jana Czarneckiego

Przekaz powyższy budzi wątpliwości z dwóch powodów. Po pierwsze, Anna Solska ufundowała w 1904 r. kapliczkę przy Wójtowskim Młynie, o czym świadczy wmurowany w jej ścianie kamień z inskrypcją: „Na cześć i chwałę Panu Bogu. Niewiasto oto syn Twój. Panie oto Matka Twoja. Z pokłonem Panno Święta. 1904 r. Fundatorka Anna Solska”. Po drugie, w kapliczce w Chwałowicach nie zachowały się żadne inskrypcje, pomimo że Anna Solska - jak wskazuje podany przykład - nie była fundatorką anonimową. Wątpliwe jest również usunięcie inskrypcji podczas remontu kapliczki. Być może nie uda się już ustalić dokładnych okoliczności związanych z budową kapliczki.

kapliczka3

Fot. z kolekcji Pana Jana Czarneckiego

Zgodnie z kolejnym przekazem, powielanym przez tą samą autorkę, w czasie I wojny światowej ponoć ukrywał się w niej żołnierz austriacki, który „cudem” uchroniony został przed śmiercią.

kapliczka4

Fot. z kolekcji Pana Jana Czarneckiego

Nie ma natomiast wątpliwości co do tego, że ze względu na lokalizację kapliczki przy głównej drodze prowadzącej z Chwałowic do kościoła parafialnego w Iłży, każdy pogrzeb zatrzymywał się przed nią, celem odmówienia modlitwy za duszę zmarłego. Mieszkańcy wsi traktowali ten przystanek jako ostateczne pożegnanie osoby zmarłej ze wsią i lokalną społecznością. Zwyczaj ten odszedł w przeszłość odkąd ciała zmarłych przed pogrzebem zaprzestano przechowywać w domach mieszkalnych a kondukty pogrzebowe przestały wyruszać z Chwałowic.

kapliczka5

Fot. Ł. Smaga 23.02.2014

Kapliczka na przestrzeni lat była odnawiana. Systematycznie jej ściany bielono. Wymienione zostały: pokrycie dachowe wraz w wieńczącym go krzyżem, drzwi, płotek i schodki. Obecnie do murowanego budynku wykonanego na planie kwadrata o wymiarach 3 x 3 x 3,5 m prowadzi betonowa kładka i osiem betonowych schodów. Kapliczka zbudowana z kamienia, okryta czterospadowym dachem wykonanym z czarnej papy, na szczycie dachu krzyż metalowy. Ramiona krzyża wykonane z rurek, zakończone trzema okręgami z drutu, ułożonymi w kształt trójliścia. Od przecięcia belek odchodzą promienie, po trzy w wiązce, wykonane z drutu. Podstawa krzyża ozdobiona dwoma elementami, również z drutu, w formie przechylonych ósemek. W ścianie frontowej dwuskrzydłowe drzwi drewniane, w połowie oszklone, zamykane na klamkę. Kapliczka z zewnątrz ogrodzona płotkiem metalowym, wykonanym z gotowych fabrycznych przęseł z dwuskrzydłową furtką, zamykaną na sztabkę. Płotek otaczający kapliczkę i jej drzwi pomalowane niebieską farbą olejną, całość bielona wapnem. Wewnątrz kapliczki urządzono mały ołtarzyk z dewocjonaliami. Na ścianie przeciwległej do drzwi, wzdłuż całej jej długości murowany podest o wysokości 0,7 i szerokości 0,5 m, okryty białym obrusem.

kapliczka6

Fot. Ł. Smaga 21.04.2013

Opracowano na podstawie: J. Górska – Siwiec, Kapliczki przydrożne w Chwałowicach [w:] S. Zieliński (red.), Wieś Radomska 6, Radom 2001, s. 337 – 341 oraz Ł. Babula, Kapliczki, figury i krzyże przydrożne Gminy Iłża, Iłża 2014, s. 26.

piątek, 08 sierpnia 2014
Niewidoczny problem

Jednym z istotniejszych problemów przed rozwiązaniem którego stoi człowiek jest wpływ  promieniowania elektromagnetycznego na jego zdrowie. Wzbudza on coraz większe społeczne obawy, które wymagają pilnej weryfikacji obecnie obowiązujących regulacji, które nie nadążają za rozwojem nauki i techniki. Źródłem pola elektromagnetycznego o wysokiej częstotliwości są m.in. telefony komórkowe i ich stacje bazowe. O ile telefony komórkowe jeszcze do niedawna w zasadzie przesyłały energię o częstotliwości radiowej tylko podczas połączenia, to stacje bazowe przekazywały sygnały i nadal to czynią bez przerwy. W ostatnim czasie zmienia się jednak zarówno emisja samych telefonów, jak i obciążenie stacji bazowych. Związane to jest z gwałtownie narastającym zapotrzebowaniem na bezprzewodową transmisję danych. Wprowadzenie bowiem na rynek smartfonów, tabletów i innych urządzeń wyposażonych w modemy telekomunikacyjne spowodowało znaczny wzrost ilości danych transmitowanych pomiędzy tymi urządzeniami a stacjami bazowymi. Przyczynia się to do dynamicznego zwiększania mocy ze strony stacji bazowych.

szpital

Stacja bazowa na szpitalu w Iłży, a w oddali anteny na maszcie wolnostojącym. Fot. Ł. Smaga 04.05.2014

Potencjalny szkodliwy wpływ promieniowania emitowanego ze sztucznych źródeł pola elektromagnetycznego na zdrowie człowieka jest przedmiotem zainteresowania uczonych od początku XIX wieku, a szczególną uwagę poświęca się mu w ostatnich 30 latach. W tym czasie pojawiło się szereg opracowań poruszających ten temat i wskazujących na wpływ promieniowania elektromagnetycznego na złe samopoczucie ludzi, w tym nawet na zwiększenie zachorowalności na poważne choroby, w tym nowotwory. Można tu wskazać np. pracę prof. Santiniego (Francja, 2002), badania prowadzone przez Uniwersytet w Tel Avivie (Izrael, 2004), pracę dr Johansson (Szwecja, 2007). Badania naukowców z brazylijskiego Bello Horizonte dowiodły istnienia przestrzennej korelacji pomiędzy zgonami na skutek nowotworu a lokalizacją stacji bazowych w mieście w latach 1996-2006. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) w komunikacie z dnia 31.05.2011 r. zwróciła uwagę na szkodliwość urządzeń emitujących promieniowanie elektromagnetyczne i ich możliwy wpływ na schorzenia, w tym nowotworowe. W rezolucji nr 1815 przyjętej w imieniu Zgromadzenia Parlamentarnego przez Komisję w dniu 27 maja 2011 r. zalecono państwom członkowskim Rady Europy aby podjęły odpowiednie kroki w planach zabudowy przestrzennej by sytuować linie energetyczne i stacje bazowe telefonii komórkowej w bezpiecznej odległości od siedzib ludzkich, wdrożyć ścisłe standardy bezpieczeństwa, zredukować istniejące normy promieniowania oraz całościowo i ciągle monitorować wszystkie działające anteny. Należy wszakże pamiętać, że technologia komórkowa jest zbyt świeża, by wykluczyć możliwość zaistnienia długofalowych skutków jej stosowania, co powinno wymuszać stosowanie szczególnych środków ostrożności. Wstrzymywanie się z działaniami ochronnymi do czasu uzyskania niezbitych naukowych i klinicznych dowodów może prowadzić do bardzo wysokich kosztów społecznych, zdrowotnych i ekonomicznych, jak ma to miejsce w przypadku azbestu albo tytoniu.

stacja bazowa

Stacja bazowa na szpitalu w Iłży. Fot. Ł. Smaga 02.08.2014

W Polsce niestety normy dopuszczalnego promieniowania pola elektromagnetycznego są znacznie wyższe niż zalecane przez organy Unii Europejskiej i stosowane w wielu krajach Europy Zachodniej. Innym problemem jest brak odpowiednich regulacji z zakresu prawa ochrony środowiska pozwalających na kontrolowanie emisji stacji bazowych telefonii komórkowej zarówno w czasie ich budowy, przystępowania do użytkowania, jak i w okresie funkcjonowania. Właściwe organy zwykle opierają się na badaniach samych operatorów zainteresowanych jak najlepszą emisją danych, nie mając jednocześnie właściwych instrumentów pozwalających na weryfikację otrzymywanych pomiarów. Poza tym obecnie możliwe jest zdalne ustawianie bądź kierunku wiązek promieniowania, bądź jego mocy.

dom towarowy

Stacja bazowa na domie towarowym w Iłży. Fot. Ł. Smaga 04.05.2014

Ułomne jest również prawo budowlane, na podstawie którego operatorzy budują stacje bazowe telefonii komórkowej na dachach budynków na podstawie jedynie zgłoszenia, o ile ich wysokość przekracza 3 metry, albo bez zgłoszenia, jeżeli są niższe. Wielokrotnie organy przyjmujące zgłoszenia bądź organy nadzoru budowlanego nie widzą w tym problemu akceptując tym samym istotne odformalizowanie postępowania i pozbawienie udziału w nim właścicieli nieruchomości znajdujących się obszarze oddziaływania stacji bazowej. Dzieje się tak pomimo tego, że Naczelny Sąd Administracyjny nie raz podkreślał, że stacja bazowa telefonii komórkowej nie jest urządzeniem, lecz budowlą, co oznacza, że sytuowanie jej na innych obiektach budowlanych wymaga uzyskania pozwolenia na budowę. Pomimo coraz większej aktywności organizacji społecznych i pojedynczych osób działających w kierunku ograniczenia promieniowania pola elektromagnetycznego w sąsiedztwie siedzib ludzkich, intensyfikują się również naciski na zliberalizowanie obowiązujących przepisów umożliwiające operatorom jeszcze większą swobodę.

Opracował: Ł. Smaga

poniedziałek, 07 lipca 2014
Ceramika iłżecka

piec garncarski

Piec garncarski przy ul. Wójtowskiej. Fot. A. Cancygier, Nowa Wieś 1957, nr 42, s. 5.

Pierwsze informacje na temat iłżeckiego garncarstwa pochodzą z XVI wieku. Wiadomo, że w 1529 r. biskup krakowski pobierał od garncarzy 13 grzywien rocznie, co stanowiło znaczącą sumę. W 1552 r. wymienia się ulicę Garncarską a w 1571 r. cech garncarzy liczący 16 osób stanowił jedną z najliczniejszych grup rzemieślników iłżeckich. Umiejętności garncarzy i doskonały surowiec pozwoliły na wykształcenie się w Iłży ośrodka, którego sława znana była daleko poza murami grodu. Podstawowym surowcem były glinki pochodzące z miejscowych kopalń znajdujących się w okolicy wsi Błaziny. Wysokie wartości estetyczne i użytkowe wyrobów zapewniało też ich „szklenie” i „malowanie” za pomocą odpowiednich polew. Niezbędnych do tego celu barwników i minerałów, przede wszystkim ołowiu i glejty, dostarczały należące też do biskupa krakowskiego kopalnie pod Kielcami. Iłżeckie garnki były wyrobami najbardziej poszukiwanymi i garncarze nie mieli kłopotów z ich sprzedażą. Odbywała się ona nie tylko na miejscowym cotygodniowym jarmarku, ale również w Krakowie, Lublinie, Wrocławiu, Lwowie. Na przykład do Krakowa w ciągu roku docierało 40 wozów wypełnionych iłżeckimi garnkami, a w latach 1615-1619 około 60 wozów rocznie. Ceramika iłżecka była również eksportowana do Czech, na Litwę i Białoruś.

ceramika

Okres do połowy XVII wieku to lata rozkwitu Iłży, w tym również garncarstwa. Został on zatrzymany zniszczeniami spowodowanymi wojną i okupacją szwedzką (tzw. „potopem szwedzkim”) a następnie łupiestwem żołnierzy polskich z konfederacji „Związku Święconego”. Dopiero pod koniec XVIII wieku na fali ogólnego rozwoju gospodarczego kraju podniósł się stan iłżeckiego garncarstwa, który w 1789 r. reprezentowany był przez 17 mistrzów. Już po rozbiorach Polski, po powstaniu w 1815 r. Królestwa Polskiego Iłża objęta została planem odbudowy przemysłu Zagłębia Staropolskiego podjętym przez Stanisława Staszica (1755-1826). Podjął się on próby przemysłowej aktywizacji i zdecydował o założeniu tutaj, w oparciu o miejscowy surowiec i istniejące tradycje garncarskie, fabrykę fajansu. W 1823 r. zawarto w tym celu umowę z Żydem angielskiego pochodzenia Levim Seligą Sunderlandem (1771-1869). Fabryka miała zatrudniać 50 osób i produkować naczynia o jakości nie gorszej od wyrobów zagranicznych. Sunderland w ciągu dwóch lat uruchomił produkcję a jego wyroby już w 1825 r. były prezentowane na wystawach krajowych. Fabryka jednak nie rozwijała się tak, jak podobna, założona w Ćmielowie. Nieprzychylnie do żydowskiego fabrykanta ustosunkowani byli miejscowi garncarze, dla których stanowiła poważną konkurencję. Jednocześnie istnienie fabryki fajansu uaktywniło rzemiosło garncarskie w mieście, w którym w 1825 r. działało 50 warsztatów garncarskich. W lutym 1830 r. na terenie fabryki wybuchł pożar, który zahamował jej rozwój. Mimo to działała do 1903 r. specjalizując się w naśladownictwie bardzo w owym czasie cenionych wyrobów angielskich.

ceramika2

Po ponownym upadku miasta zniszczonego w czasie wojny polsko-rosyjskiej z lat 1830-1831, garncarstwo rozkwitło na nowo w drugiej połowie XIX wieku, kiedy to tym rzemiosłem zajmowała się rekordowa liczba rzemieślników ok. 100 osób. Iłżeckie wyroby znów wędrowały po całym kraju. W tym celu działało w mieście 25 furmanów wyspecjalizowanych wyłącznie w przewozie wyrobów ceramicznych. Dochody ze sprzedaży oceniane były na około 60 000 rubli srebrnych rocznie. Od schyłku XIX wieku i w czasie II Rzeczpospolitej garncarstwo zaczęło upadać, gdyż nie wytrzymywało konkurencji z wyrobami przemysłowymi. Kilku mistrzów nie zaprzestało jednak produkcji a ich wyroby trafiały na wystawy organizowane w kraju, np. w Warszawie w 1936 r., a nawet za granicą, np. w Berlinie w 1937 r. Wykonywane były zarówno naczynia użytkowe – garnki i dzbanki na mleko i do kiszenia barszczu, donice do ucierania maku, formy na ciasto, doniczki na kwiaty – jak i naczynia o charakterze wyłącznie dekoracyjnym. Z garncarstwem związana była plastyka figuralna wywodząca z wykonywanych w okresie międzywojennym dla odbiorcy miejskiego świątków i szopek. Tradycyjnymi natomiast formami były wyrabiane wcześniej i sprzedawane na odpustach i targach kropielniczki oraz zabawki dla dzieci – gwizdki o formach zwierząt, ptaków i ludzi lub miniaturowych naczyń.

ceramika3

Mistrzami w dziedzinie lepienia świątków, ptaków i zwierząt byli Stanisław Pastuszkiewicz, Stanisław Kosiarski i Konstanty Ciepielewski. Mimo tego wszystkiego w 1937 r. rozwiązano cech garncarski z powodu małej liczby członków. Po II wojnie światowej zorganizowana została przez „Cepelię” Spółdzielnia Wytwórczości Ludowej „Chałupnik”, gdzie pracowało kilkudziesięciu garncarzy i lalkarzy. Tradycje mistrzów kontynuowali w kolejnych latach Jadwiga Kosiarska, Wincenty Kitowski i Franciszek Godzisz. Spółdzielnia została zlikwidowana w 1992 r. a należące do jej zasobów wyroby ceramiczne zakupił Minister Kultury i Sztuki, który przekazał je Muzeum Regionalnemu w Iłży.

mistrzowie

Fot. A. Cancygier, Nowa Wieś 1957, nr 42, s. 5.

Przy ulicy Wójtowskiej znajduje się nadal piec garncarski, należący do rodziny Pastuszkiewiczów, a raczej dwa piece, umieszczone pod wspólną kamienną obudową o stożkowatym kształcie. Najstarszą częścią w tym zespole jest obudowa dla pieców pochodząca z pierwszej połowy XIX w. wykonana prawdopodobnie przez Kacpra Pastuszkiewicza. Pomieszczenie to zbudowane zostało z kamienia osadowego, jego wysokość wynosi 5,65 m, średnica na poziomie ziemi 12 m, a poniżej zwieńczenia 1,20 m. Znajdujący się w środku większy piec służył do wypału naczyń a mniejszy do wypału drobnej ceramiki dekoracyjnej. Wraz ze śmiercią Stanisława Pastuszkiewicza (1888-1962) ustała praca pieców.

piec garncarski2

Piec garncarski przy ul. Wójtowskiej. Fot. Ł. Smaga 02.12.2012

Opracowano na podstawie: A. Bednarczyk, Iłża, Kraków 1981, s. 9-14, 39-42, B. Erber, Sztuka ludowa w województwie kieleckim, Kraków 1970, s. 8 oraz tablicy informacyjnej zamieszczonej przy piecu garncarskim.

niedziela, 08 czerwca 2014
Oczko wodne przy szkole rolniczej

oczko1

Obok szkoły rolniczej w Chwałowicach, w sąsiedztwie jej południowej ściany, w miejscu, w którym obecnie stoi sala gimnastyczna, znajdowało się w latach 50-tych i 60-tych urocze oczko wodne. Było to miejsce odpoczynku, gdzie wśród zieleni na ławeczkach można było w ciszy odetchnąć przez chwilę. Niekiedy ożywiały je śmiechy i rozmowy uczniów korzystających z przerw lub wolnych godzin. Przedstawiające oczko zdjęcia pochodzą z kolekcji Pana Jana Czarneckiego.

oczko3

oczko2

sobota, 26 kwietnia 2014
Józef Myszka - Artysta ludowy z Błazin

Józef Myszka

Fot. z kolekcji Pana Jana Czarneckiego.

Józef a właściwie Kazimierz Myszka, bo Józef to było jego drugie imię, którym się jednak posługiwał, urodził się 4 marca 1928 r. w Błazinach. Był najmłodszym spośród jedenaściorga albo dziesięciorga dzieci Wojciecha Myszki i Agnieszki Myszki z domu Grudniewskiej. Myszkowie prowadzili tzw. dom otwarty. Matka była uzdolnioną śpiewaczką – samoukiem i nie trzeba jej było namawiać, aby śpiewała różne ludowe pieśni i przyśpiewki. Córki odziedziczyły po niej piękny głos, toteż często chata rozbrzmiewała skocznymi nutami. Józef od wczesnych lat dziecięcych stykał się z atmosferą ludowej kultury. Matka zabierała go czasem na wiejskie wesela, gdzie występowała w roli starościny, więc chłopiec chłonął ludową obyczajowość, która potem miała uczynić z niego wiejskiego barda. Bezbłędnie i drobiazgowo rejestrował wszelkie szczegóły przekazywanych z pokolenia na pokolenie tradycyjnych obrzędów weselnych. Już w 15-tym roku życia został po raz pierwszy poproszony na wesele jako starszy drużba. Popularność, jaką sobie zyskał błyskawicznie zaczęła wzrastać. Bywało często, że terminy wesel dopasowywano do jego możliwości, bowiem jego obecność w domu weselnym przynosiła gospodarzowi prawdziwy zaszczyt. Oprócz nigdy nie wyczerpanego zasobu repertuaru wiejskich ballad, pieśni, piosenek i przyśpiewek weselnych nabył także ogromną wiedzę z zakresu starych obrzędowych tradycji, a dar i umiejętność ich odtwarzania posiadał taki, jak nikt inny.

Józef Myszka2

Józef Myszka w 1951 r. założył swój pierwszy ludowy zespół artystyczny w Rzeczniowie, a następnie w Podkońcach i Prędocinie. Po nadaniu właściwego kierunku działania zespołom kolejno przekazywał ich kierowanie miejscowym działaczom. W 1954 r. przystąpił do organizowania zespołu ludowego w Błazinach a w 1962 r. założył w Jasieńcu swój ostatni zespół noszący miano „Józef Myszka z Błazin”, który przyniósł mu ogromny rozgłos i zapewnił powszechne uznanie. Występował z nim we wszystkich większych miastach polskich, na organizowanych przez Związek Młodzieży Wiejskiej wszelkiego rodzaju imprezach artystycznych, zlotach, zjazdach i festiwalach, na różnych uroczystościach państwowych, dożynkach, świętach ludowych, imprezach regionalnych. Bywał także za granicą, w Czechosłowacji i Niemieckiej Republice Demokratycznej. Brał udział też w licznych konkursach, śpiewaków, akordeonistów, kapel i zespołów ludowych, które wielokrotnie wygrywał.

Józef Myszka3

Działalność Myszki miała charakter bardzo ulotny. Liczne występy, zwłaszcza na scenach wiejskich remiz, zostały najczęściej odnotowane jedynie w pamięci potomnych. Do rzadkości należą też relacje pisane, recenzje oraz zdjęcia z występów nawet na bardziej prestiżowych scenach. Zdecydowanie bogatsza jest ikonografia dotycząca jego drużbowania na weselach, których zaliczył ponad 300. Na ogół zapłatą za całonocne bawienie gości przyśpiewkami oraz starodawnym weselnym rytuałem było podarowanie mu pamiątkowego, weselnego zdjęcia, których zachowało się kilkadziesiąt. Józef Myszka skrzętnie gromadził też trofea, głównie w postaci dyplomów. Latami zapisywał w zeszytach teksty przyśpiewek i piosenek ludowych, lecz większość tego skarbu uległo zniszczeniu przez dzieci podczas wesela siostrzenicy. Ocalał jeden dyplom i kilka zeszytów. Józef Myszka był samorodnym talentem wokalnym i tanecznym. Swym krótkim życiem wyśpiewał i wystepował urodę podiłżeckich strzech, bogactwo obrzędowości związanej z wiejskim świętowaniem podczas wesel, chrztów, dożynek… Tego skromnego chłopaka z Błazin kochała cała Ziemia Iłżecka. Miał niespożyte pokłady pozytywnej energii. Był duszą towarzystwa, swą barwną osobowością uszlachetniał ludowe festyny, przyjęcia weselne, a nawet fasadowe, państwowe fety. Podczas próby do jednej z nich – Święta Odrodzenia (22 lipca) – w dniu 10 lipca 1964 r. zginął tragicznie w Warszawie na Jelonkach. Mieszkający w akademiku przy miejscu prób student, któremu prawdopodobnie przeszkadzały zmagania muzyków ludowych, podszedł prosto do upatrzonej ofiary zadając cios nożem. Zgon nastąpił jeszcze tego samego dnia. Józef Myszka spoczął na cmentarzu parafialnym w Iłży. Odszedł na zawsze, ale jego dzieło przetrwało. Podjęli go inni. Zespół funkcjonował dalej a jego pieśni pozostają żywe do dzisiaj i nadal można je usłyszeć na weselach. Nagrania Józefa Myszki zachowały też się na płytach winylowych i kasetach magnetofonowych, a także pojawiały się w audycjach Polskiego Radia. Z inicjatywy pracowników Domu Kultury w Iłży, od 1995 r. odbywa się tam również Festiwal Folkloru im. Józefa Myszki.

Opracowano na podstawie tekstów Antoniego Dąbrowskiego i Marii Chłopek zamieszczonych w: A. Dąbrowski (red.), Józef Myszka, działalność sceniczna, materiały repertuarowe, archiwalne zdjęcia, Starachowice 2006.

poniedziałek, 24 marca 2014
Szkoła Rolnicza w Chwałowicach w budowie - internat

internat1

Wątek ten ilustrują zdjęcia z budowy internatu przy Szkole Rolniczej w Chwałowicach. Internat został wybudowany i oddany do użytku w 1970 r. Fotografie pochodzą z kolekcji Pana Jana Czarneckiego.

internat2

internat3

internat4

internat5

internat6

środa, 26 lutego 2014
Kościół pw Najświętszej Marii Panny w Iłży

KNMP1

Fot.  Ł. Smaga 10.08.2013

Kościół pw. Najświętszej Marii Panny to najstarszy kościół iłżecki. Położony jest wraz z otaczającym go cmentarzem na wzniesieniu we wschodniej części miasta przy szosie do Chwałowic, w pobliżu grodziska zwanego „kopcem tatarskim”. Powstanie kościoła jest związane właśnie z grodziskiem, pierwotnym ośrodkiem władzy i najstarszym zabytkiem miasta wokół którego koncentrowało się życie wczesnośredniowiecznej Iłży.

KNMP2

Fot.  Ł. Smaga 02.12.2012

Drewniany kościółek powstał prawdopodobnie w XII wieku, lecz już w kolejnym został zniszczony wraz z grodziskiem i osadą przygrodową. Tradycja wiąże to zdarzenie z najazdem tatarskim z 1241 r. bądź z 1259/1260 r., choć nie można wykluczyć, że miało to miejsce dopiero w 1307 r. w czasie walk Władysława Łokietka z biskupem krakowskim Janem Muskatą. Kościół odbudowano w 1472 r. jako świątynię modrzewiową.

KNMP3

Fot.  Ł. Smaga 02.12.2012

Obecny swój wygląd (murowany) otrzymał w XVIII wieku. Wójt iłżecki Tomasz Lesiewicz w 1750 r. zlecił pokrycie dachu gontem a od strony północnej została postawiona zakrystia. Popadły w ruinę kościółek został poddany renowacji w 1820 r. Marianna Mirowska wystawiła wówczas nowe prezbiterium o kształcie półokręgu. W 1873 r. z kolei jeden z iłżeckich mieszczan ufundował przy kościele kaplicę św. Rozalii.

KNMP4

Fot.  Ł. Smaga 16.08.2008

Świątynia jest obecnie zamknięta, a na cmentarzu ostatnich zmarłych chowano przed II wojną światową. U podnóża wzniesienia, na którym znajduje się kościół, odbywa się natomiast co roku odpust w każdą, pierwszą niedzielę sierpnia, co jest związane z obchodzonym przez Kościół katolicki świętem Matki Boskiej Śnieżnej przypadającym na dzień 5 sierpnia.

KNMP5

Fot.  Ł. Smaga 16.08.2008

Opracował Ł. Smaga na podstawie: A. Bednarczyk, Iłża, KAW, Kraków 1981, s. 5, 46, M. Zając, Iłża, Urząd Miejski w Iłży, s. 37.

KNMP7

Fot.  Ł. Smaga 02.12.2012

niedziela, 26 stycznia 2014
Majątek Chwałowice

dworek

Dworek w Chwałowicach. Fot. z kolekcji Pana J. Czarneckiego

Chwałowice wraz z innymi wsiami w okolicy Iłży były własnością biskupów krakowskich. W ich imieniu zarząd wsią sprawował wyznaczony zarządca majątku. Siłą sprawczą rozwoju wsi - egzystencji miejscowej ludności był dwór - folwark posiadający w różnych okresach czasu do ok. 200 ha ziemi. Folwark chwałowicki w XVII w. należał do średnich obszarowo organizacji gospodarczych. Zabudowania folwarczne znajdowały się pomiędzy drogą do Prędocina a strumykiem przy skrzyżowaniu z drogą od Chwałowic Górnych.

dworek2

Dworek przed rozbiórką. Fot. z kolekcji Pana J. Czarneckiego

Od 1789 r. folwark przeszedł na własność państwa a pierwszym jego dzierżawcą został Ignacy Golczowski (lub Golczewski). W okresie poprzedzającym wybuch powstania styczniowego dzierżawcą był oficer pruski Dąbrowski, który czynnie uczestniczył w przygotowaniu powstania na terenie województwa sandomierskiego. Klęska zrywu powstańczego zbiegła się z poprawą sytuacji chłopów i uszczupleniem własności folwarcznej. Majątek chwałowicki otrzymał za zasługi generał armii carskiej Ulrich.

Zygmunt Zalewski

Zygmunt Zalewski (w środku pomiędzy dwoma mundurowymi) podczas balu w 1935 r. Fot. z kolekcji Pana J. Czarneckiego

W 1918 r. majątek upaństwowiono a jego dzierżawcą został Zygmunt Zalewski. Był on spokrewniony z Andrzejem Zalewskim (1924-2011), powojennym dziennikarzem radiowym, prowadzącym audycję Ekoradio w 1 Programie Polskiego Radia, który w okresie międzywojennym bywał często w majątku Chwałowice. Zygmunt Zalewski zmarł 1939 r., po wkroczeniu Armii Radzieckiej. W 1944 r. w wyniku reformy rolnej zlikwidowano dwór a ziemię podzielono między pracowników folwarku i małorolnych rolników.

czworaki

Pozostałości czworaków i garaże kółka rolniczego. Fot. z kolekcji Pana J. Czarneckiego

Życie folwarczne toczyło się wokół zabudowań dworskich, zajmowanych przez dzierżawcę, jego rodzinę i służbę. Dom mieszkalny (dworek) znajdował się na wzniesieniu w zachodniej części podwórza dworskiego. Ostatni dworek to parterowy 6-izbowy budynek z typowym na ówczesne czasy gankiem, wykonany z czerwonej cegły o powierzchni około 250 m2. Obory w części południowej zabudowy gospodarczej wykonane były z piaskowca. Obok dworku w kierunku zachodnim urządzony został sad zajmujący obszar ok. 3 ha oraz park, za którym był budynek dla zarządcy i najbliższej służby. Początkowo czworaki drewniane dla fornali ulokowane były w części wschodniej. W centralnej części podwórza dworskiego była głęboka cembrowana studnia i kuźnia. W okresie międzywojennym nowe mieszkania (czworaki) wybudowano za strumykiem przy drodze do Chwałowic Górnych.

dworek3

Dworek w czasie działania Gromadzkiej Rady Narodowej. Fot. z kolekcji Pana J. Czarneckiego

W latach 60-tych z cegły z rozebranych czworaków wybudowano w Chwałowicach Górnych remizę strażacką, zaś w latach 70-tych na odzyskanym w ten sposób placu garaże na ciągniki dla miejscowego kółka rolniczego. W latach 1956 - 1971 w dworku mieściła się siedziba Gromadzkiej Rady Narodowej w Chwałowicach, a także poczta i placówka PKO. Budynek, zwany potocznie blaszakiem, był też następnie wykorzystywany w celach mieszkalnych przez pracowników szkoły rolniczej a po ich wyprowadzce zdecydowano o rozbiórce.

zabudowania dworskie

Pozostałości dworskich zabudowań gospodarczych. Fot. Ł. Smaga 16.08.2008

Opracował: Ł. Smaga na podstawie: J. B. Orczykowski, Chwałowice na Przedgórzu Iłżeckim (maszynopis) oraz ustnych przekazów J. Czarneckiego.

sobota, 21 grudnia 2013
Szkoła Rolnicza kiedyś i dziś

szkoła1

szkoła2

szkoła3

szkoła4

szkoła5

szkoła6

Powyższe fotografie pochodzą z kolekcji Pana Jana Czarneckiego.

szkoła7

Fot. Ł. Smaga 25.04.2010

szkoła8

Fot. Ł. Smaga 19.05.2013

sobota, 30 listopada 2013
Figura św. Jana Nepomucena

św Jan1

Mniej więcej w połowie drogi św. Franciszka, wiodącej od ul. Błazińskiej do kościoła św. Franciszka, na skrzyżowaniu stała figura św. Jana Nepomucena. Figury św. Jana tzw. „nepomuki” spotyka się często na skrzyżowaniach dróg bądź przy drogach w sąsiedztwie mostów i rzek, bowiem według tradycji ludowej był świętym, który chronił pola i zasiewy przed powodzią, ale również i suszą.

Fotografie pochodzą z kolekcji Pana Jana Czarneckiego.

św. Jan2

św Jan3

19:23, chwalilza
Link Dodaj komentarz »