Wszelkie informacje, zdjęcia i materiały na temat Chwałowic mile widziane i żmudnie poszukiwane. Proszę się nimi dzielić, a być może znajdzie się też dla nich miejsce w tym miejscu. email: bagyage@gmail.com
środa, 24 maja 2017
Wiosenny spacer

Spacer czas najwyższy rozpocząć należy

spacer1

Bocian brodzący w trawie z zaciekawieniem bada wzrokiem okolicę

spacer2

Czajka głośnym pokrzykiwaniem i krążeniem nad głowami okazuje niezadowolenie

spacer3

Przyglądająca się sarna bezpiecznie oddzielona dywanem rzepaku

spacer4

Zaniepokojony zając nastawia słuchy oddalając się czujnie co chwilę

spacer5

Dzikie gęsi przechadzają się parą niespiesznie

spacer6

Skowronek przysiadł na betonowym słupie i śpiewa nieprzerwanie

spacer7

Bażant w asyście krów żeruje wśród młodych pędów zboża

spacer8

Zasłużony odpoczynek po spacerze

spacer9

Fotografie: Ł. Smaga 20.05.2017

poniedziałek, 01 maja 2017
Kazimierz Szmit (1925-2017)

Kazimierz Szmit1

Kolego Kazimierzu!

Czy musiałeś – i to teraz, w te zaświaty uciekać?
Przeżyłeś okupację i partyzancką biedę leśną
Tutaj zostały pszczoły Twoje i stara pasieka
Tutaj przecież została Twoja cała przeszłość

Nie ujrzysz już rozkwitłych jaśminów bieli
I ukochanych pszczół przelotów nie usłyszysz
Będziesz tam, gdzie są niebiańscy anieli
w głębokiej zadumie i wiecznej ciszy 

Nie pójdziesz z wędką nad Iłżankę przy młynie Matacza
gdzie chodziłeś tam prawie każdego lata
Dzisiaj inną trasę Ci wyznaczył
Bóg, który jest władcą życia, śmierci i tamtego świata

Jakże stałeś się nagle ubogi
Nic nie zbierasz, wszystko tutaj zostanie
Opuściłeś te ziemskie drogi
I na zawsze na tamtym brzegu zostaniesz 

Już nie jest Twoją ta Ziemia
Między żywymi już Cię nie ma
Jednak wciąż będziesz obecny w sercach i w każdej myśli -
swoich dzieci, wnuków i najbliższych

Zabrałeś ze sobą tylko pamięć
Twoich miejsc ukochanych,
może nawet dawno zapomnianych

Zostawiłeś najdroższe Ci i bliskie osoby
i wiele jeszcze spraw niezałatwionych
A tutaj, gdzie jesteśmy teraz – są tylko same groby
I świat jakby widziany z drugiej strony 

Odszedłeś, tak bardzo blisko Dnia Zmartwychwstania
który jest wielkiej nadziei znakiem
Dzisiejszy dzień – jest dniem Twojego rozstania
z tym ziemskim światem

Zostanie jednak pamięć o Tobie
oraz wspomnienie niejedno
Wyryty napis na grobie
I te kwiaty, co tak szybko więdną

Żegnaj Kolego śp. Kazimierzu i spoczywaj w pokoju

[Jan Czarnecki, 12 kwietnia 2017 r.]

Kazimierz Szmit2

Szanowni Księża! Najbliższa Rodzino! Drodzy Przyjaciele i Zebrani!

Z wielkim żalem i smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci śp. Pana Kazimierza Szmita, znakomitego pedagoga, patrioty, wielkiego społecznika. Wielokrotnie i przez lata występowałem publicznie, dziś jednak przychodzi mi to wyjątkowo trudno. Trudno bowiem pozbierać myśli, uporządkować je i zabrać głos, gdyż śp. Pana Kazimierza szanowałem w sposób szczególny. Jestem jednym z wielu Jego wychowanków, absolwentem Technikum Rachunkowości Rolnej w Chwałowicach z lat 1972-1976, stąd trudno się mówi, kiedy ma się świadomość, że świat tamtych pięknych, szkolnych lat powoli się zamyka. Chciałbym ogarnąć całe jego piękne i pracowite życie. Wiemy jednak wszyscy, że w tym miejscu i w tej chwili jest to niemożliwe. Ile by człowiek nie powiedział będzie powiedziane mało.

Szanowni Państwo!

Wolałbym dziś mówić w zupełnie innych okolicznościach, bo kto z nas spodziewał się jeszcze kilka dni temu, że dziś będziemy żegnać naszego przyjaciela, człowieka, którego charakter i światopogląd ukształtowała II wojna światowa. W chwili jej wybuchu miał zaledwie 14 lat. Został żołnierzem – partyzantem Armii Krajowej oddziału Władysława Molendy „Graba” i Batalionów Chłopskich Jana Sońty „Ośki”. Wielokrotnie znajdował się w sytuacji zagrożenia życia, ale sprawność fizyczna i wola walki sprawiły, że przeżył. Czterokrotnie aresztowany uciekał z rąk Niemców. Był jednym z tych, którzy nie złożyli broni po zakończeniu wojny ukrywając się na Ziemiach Zachodnich. W 1947 roku skorzystał z amnestii, niestety był szykanowany: utrudniano mu przystąpienie do matury i blokowano studia na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pomimo tych trudności wziął sobie do serca słowa swojego dowódcy, który rozwiązując oddział nakazał swoim żołnierzom aby uczyli się i byli potrzebni Ojczyźnie. Pan Kazimierz Szmit został więc nauczycielem, takim prawdziwym, z powołaniem. Naszym zdaniem, Jego wychowanków wybitnym, gdzie przekazywał nam wiedzę z obszaru rachunkowości, ale i wychowywał. Prowadził szkolny zespół pieśni i tańca, organizował szkolne i lokalne uroczystości. Był animatorem akcji zasadzeń drzew przez młodzież. Był wielkim społecznikiem, długoletnim Prezesem Towarzystwa Ziemi Iłżeckiej, współorganizatorem izby pamięci i muzeum w Iłży. Zaangażowanym działaczem organizacji kombatanckich. Za cel swojej społecznej działalności postawił upamiętnienie miejsc walki i męczeństwa Polaków w czasie wojny i okupacji, w tym cmentarza mauzoleum wojskowego w Iłży. Z rozmów z rodziną wiem, że był kochającym i wymagającym ojcem, dobrym i wyrozumiałym dziadkiem o stosunkowo wielkim sercu.

Drodze Zebrani!

Zawsze w naszych rozmowach głównym ich wątkiem były sprawy wielkiej troski o Polskę, w tym ukochanej przez Niego Ziemi Iłżeckiej i Zwoleńskiej, z której pochodził. Jest podręcznikowym, świetnym przykładem wielkiej wrażliwości i przyzwoitości. Całym swoim życiem pokazywał, jak można kochać ludzi i służyć swojej Ojczyźnie.

Panie Kazimierzu! Nasz Przyjacielu!

Byłeś dla nas wszystkich ostoją i wielkim życiowym autorytetem. Wielkim wsparciem i gwarantem codziennego bezpieczeństwa. Pedagogiem, który nie tylko uczył, przekazywał wiedzę, ale mówił jak żyć, byłeś prawdziwym wychowawcą młodego pokolenia. Zawsze przyjazny, życzliwy, uśmiechnięty. Po jednej z uroczystości pogrzebowych żołnierza BCH Jana Sońty „Ośki” w Kazanowie rozmawialiśmy wspominając coroczne uroczystości kombatanckie, jakie odbywają się w pierwszą niedzielę lipca każdego roku. Pożegnaliśmy się jak ojciec z synem, z łzami w oczach. Mówił, że to nasze ostatnie spotkanie. Tak bardzo chciałem wtedy zatrzymać czas. Wierzę, że z domu Pana będziesz dawał sygnały jak sobie radzić w codziennych trudnościach i kłopotach. W moim sercu, w sercach nas wszystkich Twoich wychowanków masz stałe, trwałe miejsce. Za to dobro jakie nam dałeś w imieniu nas wszystkich, także Pana Andrzeja Moskwy – Burmistrza Miasta i Gminy Iłża – absolwenta szkoły, oraz z upoważnienia innych członków kierownictwa gminy szczerze i serdecznie dziękuję! Swoją ciężką pracą na trwałe wpisałeś się w historię Ziemi Iłżeckiej i Radomskiej. Z wielkim smutkiem i żalem przyjmujemy Twoje odejście z naszej lokalnej ziemskiej rodziny. Pamięć o Tobie trwać będzie wiecznie.

Mistrzu! Bardzo Ci dziękujemy! Dziękujemy za wspólne  chwile na Ziemi. Żegnaj Przyjacielu!

[ Stefan Bernaciak, przemówienie wygłoszone na pogrzebie 12 kwietnia 2017 r. ]

Kazimierz Szmit3

sobota, 08 kwietnia 2017
Alejka, której już nie ma

alejka

Fot. Ł. Smaga 25.12.2016

Być może trudno uwierzyć, że aktualna kolorowa i pozostałe czarno-białe fotografie przedstawiają to samo miejsce. Czarującą kiedyś alejkę biegnącą od budynku szkoły do drogi w kierunku Nowej Wsi. Po prawej jej stronie początkowo był sad, z którego została zaledwie jedna stara jabłoń, a potem na jego miejscu powstały bloki mieszkalne. Głównie jesiony rosnące wzdłuż alejki spowitej ich rozłożystymi konarami tworzyły cudowne schronienie przed gorącymi promieniami słońca i dodawały niepowtarzalnego uroku. Z transformacją ustrojową zbiegł się początek stopniowego trzebienia drzew co kontynuowane było z okrutną systematyką przez kolejne lata. Obecnie wzdłuż alejki nie ma już żadnego z widocznych na zdjęciach drzew. Nie ma jak się schronić przed palącym słońcem ani przystanąć w upalny dzień, delektując się chłodem cienia.

alejka1

alejka2

alejka3

alejka4

alejka5

Pozostałe fotografie pochodzą z kolekcji Pana J. Czarneckiego 

niedziela, 12 marca 2017
Skaryszewskie „Wstępy” 2017

Tara1

Fot. z http://fundacjatara.info/te-ktore-wspolnie-uratowalismy/

W dniach 6 i 7 marca odbyły się jak co roku „Wstępy”, czyli Skaryszewski Jarmark Koński, będący „imprezą” handlowo-folklorystyczną o kilkusetletniej tradycji powstałą w wyniku przeobrażenia przywileju targowego nadanego Skaryszewowi przez króla Władysława IV Wazę w 1633 roku. Zjechali na nią jak zwykle „imprezowicze” nie tylko z regionu, ale również z całego kraju, a także z zagranicy, aby eksponować, oglądać, sprzedawać i kupować konie, głównie pociągowe, przeznaczane najczęściej na rzeź. Rozrywka dla ludzi a dla zwierząt gehenna w czasie załadunku, transportu, rozładunku, uboju. Chlubą Skaryszewa pozostaje rola przystanku w tym scenariuszu. Chlubą, zbudowaną na bezwzględnej eksploatacji zwierzęcia, paradoksalnie tak chętnie wykorzystywanego przy definiowaniu tradycji polskości. Janusz Wilatowski w książce „Koń w życiu polskiem. Rys historyczno-obyczajowy” (Warszawa 1927) jakże lapidarnie ujmował rolę konia w dziejach kraju: „Tak więc już od zarania dziejów stosunek człowieka do konia na ziemiach polskich układa się w splot uczuć mistycznego uwielbienia, poważania i miłości. I nie mogło być inaczej. Koń pomocnik człowieka w wiekuistej walce z przyrodą, podpora pracy w polu podczas borykania się, aby spoistą jałowość leśnej nowiny zamienić w urodzajne pole, koń uczestnik łowów na grubego zwierza, bohaterski pomocnik walk z wrogiem, koń towarzysz trudów, niebezpieczeństw wywczasów – musiał być tym stworzeniem najbliższym człowiekowi, które otoczone opieką dodawało panu swemu zaszczytu i tylu wielkich korzyści. (…) Zamiłowanie do konia leży w każdym z Polaków. Bowiem jest ono jednym z pierwiastków polskiej kultury, podświadomym instynktem płynącym we krwi polskiej, zamiłowaniem i zainteresowaniem dziedzicznem. Zbyt dużą rolę odgrywał koń w życiu polskiem, aby zamiłowanie to nie zostało zakorzenione głęboko we krwi każdego polskiego pokolenia.”. Skaryszewska archaiczna tradycja w osobliwy sposób daje świadectwo owemu zamiłowaniu. Na szczęście pomimo zapijaczonych gęb, głupkowatych uśmieszków, wyzwisk, podbijania cen, wolontariuszom fundacji „Tara”, „Centaurus” i innych organizacji społecznych udało się wykupić kilkadziesiąt koni, którym dane będzie ot po prostu przeżyć i umrzeć w naturalny sposób.

Tara2

Fot. z http://fundacjatara.info/te-ktore-wspolnie-uratowalismy/

Zdjęcia uratowanych w Skaryszewie koni pochodzą ze strony Fundacji Tara.

Tara3

Fot. z http://fundacjatara.info/te-ktore-wspolnie-uratowalismy/

środa, 08 lutego 2017
VIII Gala Mistrzów Sportu Powiatu Radomskiego 2017

gala

Od lewej: Robert Prygiel, Mariusz Szyszko, Krzysztof Chmielewski i Witold Smaga. Fot. E. Ekert, https://www.facebook.com/pg/RadomSportpl/photos/?tab=album&album_id=1790104531015884http://www.emilekert.com/

W dniu 27.01.2017 r. w sali koncertowej Zespołu Szkół Muzycznych w Radomiu odbyła się VIII Gala Mistrzów Sportu Powiatu Radomskiego. W obecności: Teresy Bartosiewicz (Przewodniczącej Rady Powiatu Radomskiego), Mirosława Ślifirczyka (Starosty Radomskiego), przedstawicieli Powiatowej Rady Sportu oraz licznie zgromadzonych zaproszonych gości z multimedalistą w pchnięciu kulą Tomaszem Majewskim na czele, imprezę poprowadzili Marek Oleszczuk, Katarzyna Jakubiak oraz Mateusz Pijarski. Prezentacje mistrzów i wyróżnionych sportowców oraz trenerów poprzedził występ młodzieży z Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury w Skaryszewie pod dyrekcją Mirosława Sienkiewicza. Oficjalną uroczystość otworzyło wręczenie medali „Zasłużony dla Powiatu Radomskiego”, które otrzymali: Witold Smaga, emerytowany nauczyciel wychowania fizycznego i animator sportu, Krzysztof Chmielewski, współżałożyciel klubu piłkarskiego Zorza Ludwinów, a później prezes Zorzy Kowala oraz siatkarski klub Czarni Radom, w imieniu którego medal odebrali: Mariusz Szyszko (prezes Cerrad Czarnych Radom), Robert Prygiel (trener) i Wojciech Żaliński (kapitan zespołu PlusLigi).

gala medal

Mgr Witold Smaga, absolwent Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie i posiadający stopień instruktora lekkiej atletyki, w latach 1974-2004 był nauczycielem wychowania fizycznego w Zespole Szkół Rolniczych im. Bohaterów Ziemi Iłżeckiej w Chwałowicach. W tym czasie brał udział w budowie szkolnego stadionu sportowego w latach 1975-76 i od 1978 r. prowadził sekcje lekkiej atletyki, piłki siatkowej, piłki ręcznej i tenisa stołowego. Zajmował się organizacją współzawodnictwa sportowego, zawodów na najlepszego sportowca szkoły, Święta Sportu, Mistrzostw Szkoły w różnych dyscyplinach sportowych, propagował osiągnięcia sportowe uczniów m.in. poprzez ekspozycję licznych pucharów i dyplomów, tabel rekordów, kącika sportowego i kroniki LZS. Jego uczniowie brali udział w zawodach gminnych, wojewódzkich i ogólnopolskich nie tylko w pionie szkół rolniczych, ale i ogólnokształcących. W roku 1979 w Ogólnopolskich Igrzyskach Szkół Rolniczych w Koszalinie Danuta Dulna zajęła V miejsce w biegu na 400 m i VII miejsce w biegu na 200 m, zaś Maria Wójcik XIII miejsce w biegu na 1500 m a Elżbieta Dziewiarz XIII miejsce w biegu na 800 m. Największym sukcesem Witolda Smagi był start w 1981 r. w Ogólnopolskich Igrzyskach Szkół Rolniczych w Poznaniu, do których przygotowywał reprezentację województwa radomskiego. Jego uczennica Elżbieta Krzemińska zdobyła wówczas srebrny medal w biegu na 100 m przez płotki i V miejsce w skoku wzwyż, natomiast w rzucie dyskiem Barbara Bródka uplasowała się na IV miejscu a Władysław Jabłonka na IX miejscu. Ogółem uczniowie z Chwałowic zdobyli w Poznaniu więcej punktów niż pozostała część reprezentacji województwa radomskiego w lekkiej atletyce.

Smaga Witold1

Wśród pozostałych zasług Witolda Smagi należy wymienić: przygotowanie drużyny szkoły do krajowych zawodów w Toruniu, Ostrzeszowie (1978), Białymstoku, Kielcach, Zwierzyńcu (1979) oraz do I, II i III Radomskiej Olimpiady Młodzieży w Zwoleniu, Radomiu i Kozienicach (1979-1981), a także zdobycie: - mistrzostwa szkół województwa szkół rolniczych w piłce siatkowej dziewcząt (Chwałowice 1976, Nowa Wieś 1978, Lipiny 1980, Zwoleń 1997), - czołowych miejsc w Drużynowych i Indywidualnych Wojewódzkich Mistrzostwach Szkół Rolniczych w Lekkiej Atletyce (Radom-Wacyn, Chwałowice (I miejsce)), - I miejsca w Drużynowych Mistrzostwach w Tenisie Stołowym (Zwoleń 1998), - III miejsca w strefowych Mistrzostwach Szkół Rolniczych w Tenisie Stołowym (Kielce 1998), - I miejsca w biegach przełajowych uczniów szkół rolniczych i LZS (Lipsko 1980, Borkowice 1998, Zakrzew 1999, Jedlnia 1999, Iłża 2000).

Smaga Witold2

Witold Smaga wielokrotnie organizował również zawody w lekkiej atletyce, mistrzostwa szkół ponadgimnazjalnych i gimnazjów z byłego województwa radomskiego, w tym Regionalne Mistrzostwa Szkół Rolniczych w Lekkiej Atletyce (1997, 1998, 1999, 2000). Na niewielkim stadionie szkolnym startowało ponad 600 sportowców i odbywało się to dzięki dobrej organizacji, w której pomagali uczniowie sędziujący i protokołujący poszczególne dyscypliny, a szczególnie Maria Smaga, która nadzorowała i koordynowała biuro zawodów. Witold Smaga w 1999 r. założył Uczniowski Ludowy Klub Sportowy a za swoje zasługi został odznaczony: - Srebrną Odznaką Honorową LZS (1978), - Złotą Odznaką Honorową LZS i Honorową Odznaką Zarządu Głównego Szkolnego Związku Sportowego „Za zasługi w Sporcie Szkolnym” (1979), - pamiątkowym medalem „Serce za pracę” przyznanym przez Ministerstwo Oświaty i Wychowania oraz Magazyn Ilustrowany „Sportowiec” (1981), - odznaką „Za zasługi dla Województwa Radomskiego” (1982), - odznaką „Zasłużony Działacz LZS” (1984), - Złotym Krzyżem Zasługi (1985), - medalem Komisji Edukacji Narodowej (1998) i w końcu – medalem: „Zasłużony dla Powiatu Radomskiego” (2017).

Smaga Witold3

Wracając do VIII Gali Mistrzów Sportu Powiatu Radomskiego, najlepszymi sportowcami w powiecie radomskim w 2016 r. uznani zostali: w kategorii sportowców urodzonych w roku 2001 i młodszych: 1. Klaudia Chobot, judoczka z Kowali, 2. Patryk Banaszek, przedstawiciel sztuk walki z Pionek, 3. Klaudia Białkowska, lekkoatletka z gminy Jedlińsk, zaś wyróżniona została m.in. Zuzanna Lasek (piłka siatkowa, piłka ręczna, Iłża), zaś w kategorii sportowców w kategorii 2000 i starsi: 1. Michał Borkowski, przedstawiciel sztuk walki z Pionek, 2. Jan Ślażyński, siatkarz z Wolanowa, 3. Konrad Makowski (zapaśnik z Pionek), a wyróżniony m.in. Sebastian Ziomek (piłka nożna, Iłża). Laureatką wśród trenerów-wychowawców została m.in. Marzena Sadkowska z Iłży. W kategorii szkoły podstawowe triumfowała placówka im. T. Kościuszki z Jedlińska (28 pkt) przed szkołą im. Marszałka Józefa Piłsudskiego z Iłży (28 pkt) i PSP w Jedlance (19 pkt). Wśród gimnazjów najlepsi byli zawodnicy PG im. Bpa P. Gołębiowskiego w Jedlińsku (29 pkt) przed PG im. J. Kochanowskiego w Przytyku (24 pkt) oraz PG im. Armii Krajowej w Iłży (21 pkt).

Opracowano m.in. na podstawie: http://radomsport.pl/index.php?go=wiecejnews&id=19959http://www.stowarzyszenieczarni.pl/news.php?id=750 J. Błaszczyk, M. Smaga, W. Smaga, 70 lat Szkoły Rolniczej w Chwałowicach 1928-1998, Chwałowice 1998, s. 58-59. Zdjęcia czarnobiałe pochodzą z kolekcji Pana J. Czarneckiego.

piątek, 20 stycznia 2017
Stanisław Daniluk (1902-1940)

Daniluk S 1

W kwietniu 1937 r. nastąpiła zmiana na stanowisku dyrektora Ludowej Szkoły Rolniczej w Chwałowicach. Odszedł inż. Stefan Targowski a jego miejsce zajął inż. Stanisław Daniluk, absolwent Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Po ukończeniu studiów pracował jako nauczyciel w szkole rolniczej w Siedlcach, a następnie w Wacynie. Był wybitnym specjalistą w zakresie hodowli bydła, aktywnym działaczem młodzieżowym, członkiem Związku Nauczycielstwa Polskiego, działaczem i członkiem kółek rolniczych. Jako dyrektor był kontynuatorem nowatorskiej działalności swojego poprzednika m.in. w zakresie upowszechniania oświaty rolniczej w poszczególnych wsiach. W tym czasie pod jego kierunkiem uczniowie i absolwenci szkoły wspólnie z nauczycielami wydawali własną gazetkę pod nazwą „Chwałowiak”.

Daniluk S 2

Po wybuchu II wojny światowej Stanisław Daniluk był uczestnikiem kampanii wrześniowej a następnie pracował w konspiracji. W pierwszych dniach działań wojennych młodzież szkolna i część personelu brała udział w obronie Starachowic, obsługując działa przeciwlotnicze. Dyrektor dostał się do obozu jeńców wojennych w Radomiu. Dzięki staraniom nauczycielki inż. Zofii Król, która biegle władała językiem niemieckim, udało się go jeszcze pod koniec września uwolnić. W lutym 1940 r. został jednak ponownie aresztowany wraz czterema pracownikami szkoły i gospodarstwa za przechowywanie broni szkolnej, która nie została oddana władzom niemieckim. Po kilkumiesięcznym pobycie w więzieniu w dniu 4 lipca 1940 r. Stanisław Daniluk i dwóch pracowników szkoły zostało zamordowanych w czasie jednej z masowych egzekucji na Firleju koło Radomia.

Daniluk S 3

W trzydziestą rocznicę zakończenia II wojny światowej, w dniu 11 maja 1975 r. z inicjatywy dyrektora szkoły mgr. inż. Zygmunta Bratka zostało otwarte Muzeum Szkolne - Sala Pamięci Narodowej a uroczystość tę połączono z wmurowaniem i odsłonięciem tablicy poświęconej pamięci zamordowanego w 1940 r. inż. Stanisława Daniluka. W październiku 2010 r. w sanktuarium Bolesnej Królowej Polski w Kałkowie w monumentalnej Golgocie Martyrologii Narodu Polskiego została uroczyście poświęcona kaplica upamiętniająca 37 bohaterskich nauczycieli z terenu dawnego powiatu iłżeckiego, z siedzibą w Starachowicach, którzy zginęli podczas II wojny światowej. Wśród nich znalazło się również miejsce dla dyrektora Ludowej Szkoły Rolniczej w Chwałowicach inż. Stanisława Daniluka.

odsłonięcie1

odsłonięcie2

Opracowano na podstawie: J. Błaszczyk, M. Smaga, W. Smaga, 70 lat Szkoły Rolniczej w Chwałowicach 1928-1998, Chwałowice 1998, s. 16-17. Fotografie pochodzą z kolekcji Pana J. Czarneckiego.

niedziela, 11 grudnia 2016
Jan Maziarek (1937 - 2016)

Jan Maziarek

Jan Maziarek, kierownik Szkoły Podstawowej w Chwałowicach, w latach 1960-1965 i 1977-1991 nauczyciel matematyki w Szkole Rolniczej w Chwałowicach, a także prowadzący szkolny zespół folklorystyczny (1985-1991), zmarł we wrześniu tego roku.

niedziela, 20 listopada 2016
Pomnik upamiętniający rozbicie przez BCH hitlerowskiego sztabu dywizyjnego w Chwałowicach

pomnikBCH1

Fot. Ł. Smaga 24.06.2011

W 1982 r. w Chwałowicach, w sąsiedztwie budynku Nadleśnictwa Małomierzyce, przy drodze z Nowej Wsi do szosy Iłża – Lipsko, odsłonięty został pomnik upamiętniający rozbicie przez oddział Batalionów Chłopskich hitlerowskiego sztabu dywizyjnego w Chwałowicach. Oddziałem ze zgrupowania Jana „Ośki” Sońty kierował Tadeusza „Baca” Wojtyniak, zaś brawurowa akcja partyzantów z dnia 28 lipca 1944 r. doprowadziła do przejęcia ważnych planów odcinka frontu Sandomierz – Puławy, dużej ilości broni, w tym maszynowej, a także amunicji.

pomnikBCH2

Fot. z kolekcji J. Czarneckiego

pomnikBCH3

Fot. z kolekcji J. Czarneckiego

pomnikBCH4

Fot. z kolekcji J. Czarneckiego

Uroczystość odsłonięcia pomnika odbyła się przy asyście warty honorowej Ludowego Wojska Polskiego i udziale przedstawicieli władz lokalnych i wojskowych, uczniów miejscowych szkół oraz mieszkańców Chwałowic i okolic. Pomnikiem przez lata opiekowali się uczniowie Szkoły Rolniczej i Szkoły Podstawowej w Chwałowicach oraz organizowane przy nim były uroczystości w rocznice ważnych wydarzeń z okresu II wojny światowej, a także ślubowania zuchów i harcerzy.

pomnikBCH5

Fot. z kolekcji J. Czarneckiego

pomnikBCH6

Fot. z kolekcji J. Czarneckiego

pomnikBCH7

Fot. z kolekcji J. Czarneckiego

Do usytuowanego na masywnym podeście głazu o charakterystycznym kształcie przykręcona została żeliwna tablica, na której wyryto następującą inskrypcję: „W TYM MIEJSCU 28-VII-1944 PARTYZANCI BATALIONÓW CHŁOPSKICH ZE ZGRUPOWANIA JANA SOŃTY – „OŚKI” POD DOWÓDZTWEM TADEUSZA WOJTYNIAKA – „BACY” W ZACIĘTEJ WALCE ROZBILI OCHRONĘ SZTABU DYWIZJI NIEMIECKIEJ >>CHWAŁA ICH MĘSTWU<< W 38 ROCZNICĘ WALKI KOŁO ZBoWiD w IŁŻY”.

pomnikBCH8

Fot. z kolekcji J. Czarneckiego

pomnikBCH9

Fot. Ł. Smaga 16.08.2008

sobota, 22 października 2016
Dożynki

dożynki2

dożynki3

Od 2004 do 2015 roku w Chwałowicach organizowane było we wrześniu lub październiku tzw. „Święto Kukurydzy”. W tym roku, w niedzielę 11 września w Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego odbyły się z kolei „Dni Rolnictwa Radomskiego”, a w programie przewidziany został pokaz sprzętu rolniczego, konkurs orki, a także prezentacje stołów biesiadnych przygotowanych przez koła gospodyń wiejskich oraz wiele atrakcji kulturalno - rozrywkowych z nagrodami oraz występy artystyczne rodzimych zespołów ludowych. Program w zasadzie niewiele różnił się od znanego już w poprzednich latach, ale zmieniła się za to nazwa. To akurat nam najlepiej wychodzi. Nowa nazwa, nowa jakość, a może tylko nowa nazwa. Nie da się jednak uciec przed tradycją, niezrozumiale wprawdzie, lecz zarazem wstydliwie ukrywaną pod płaszczykiem nowomowy. Współczesne, jakby je nie nazywać święta stanowią kontynuację „Dożynek” zwanych też „Świętem Plonów” albo „Wieńcami”. Było to ludowe święto połączone z obrzędami dziękczynnymi za ukończenie żniw i prac polowych. W czasach przedchrześcijańskich, jako etniczne święto słowiańskie, przypadało w okresie równonocy jesiennej (23 września), natomiast współcześnie obchodzone bywa zwykle w jedną z niedziel września po zakończeniu żniw. Warto przypomnieć sobie jak dożynki wyglądały 40 lat temu.

dożynki11

dożynki22

dożynki30

dożynki32

Fot. z kolekcji J. Czarneckiego

niedziela, 25 września 2016
Jan Czarnecki - nauczyciel, poeta i radiesteta z Chwałowic (cz. IV)

Jan Czarnecki34i

Fot. z kolekcji J. Czarneckiego

Od dawna dumę i fascynację mieszkańców Chwałowic i okolic budziły umiejętności radiestetyczne Jana Czarneckiego. O swych predyspozycjach dowiedział się przypadkowo w 1961 r., podczas wizyty w szkole różdżkarza mającego wskazać żyłę wodną. Swoją pracę rozpoczął od wycięcia z bzu gałązki w kształcie litery Y, z którą chodził po terenie szkolnym. W pewnym momencie zaproponował, by obserwujący go uczniowie i nauczyciele dotykali jego ręki. Gałązka miała zareagować, jeżeli dotyk pochodził od osoby mającej odpowiednie właściwości. Kiedy przyszła kolej na Jana Czarneckiego różdżka wykonała obrót dwukrotnie szybciej niż przy wskazaniu żyły wodnej i usłyszał: „Mamy drugiego różdżkarza”. Pomimo, że słowa te utkwiły w pamięci Jana Czarneckiego, przez wiele lat nie korzystał ze swoich umiejętności ani się nimi nie chwalił. Z czasem coraz więcej jednak czytał na temat różdżkarstwa i parapsychologii a przyswajając wiedzę wykonywał pierwsze samodzielne próby rozwidloną gałązką z bzu, wierzby lub leszczyny używaną w terenie i wahadełkiem służącym do odnajdywania żył wodnych na podstawie mapy.

wierzba

Wierzba rosnąca niegdyś obok akropolu. Fot. Ł. Smaga 29.09.2007

Na początku lat 90-tych do Jana Czarneckiego zwrócił się właściciel nowo zakupionej działki i domu w lesie niedaleko Skaryszewa. Stara studnia na posesji wyschła i niezbędne się okazało ustalenia miejsca lokalizacji nowej. Z braku czasu na wyjazd poprosił właściciela o narysowanie szkicu okolicy ze wskazaniem kierunków geograficznych, na podstawie którego przy użyciu wahadełka określił którędy płynie żyła wodna, zaznaczając ją na mapce. Położenie cieku określił bezbłędnie, mimo że sam nie był przekonany, czy informacja znajdzie pokrycie w rzeczywistości. Od tego czasu metodę tą stosował setki razy i nie zdarzyła mu się pomyłka a i reklamacje się nie pojawiały. Swoje umiejętności wykorzystuje nie tylko do odnajdowania żył wodnych, ale również do określenia głębokości, na której płynie woda wskazując ją w metrach, a nawet w stopach. Wielokrotnie także sprawdzał istnienie cieków wodnych pod mieszkaniami i domami, albowiem żyła wodna źle wpływa na samopoczucie, wywołuje kłopoty ze snem a to staje się przyczyną kolejnych dolegliwości. W związku z tym doradza, w które miejsce przesunąć łóżko, czy się wynieść do innego pomieszczenia albo czy stosować neutralizatory np. suche kasztany, brzozowe klocki, ziarna gorczycy. Dzieli się również wiedzą, z której mogą korzystać wszyscy, o paprotkach, które usychają w doniczkach w miejscach nad ciekami wodnymi, o absolutnej niechęci psów do spania w takim miejscu i szczególnym upodobaniu kotów do wylegiwania się nad żyłami wodnymi.

Jan Czarnecki5i

Fot. z kolekcji J. Czarneckiego

Jan Czarnecki odszukuje także zaginione przedmioty oraz stawiany był przed zadaniami detektywistycznymi. Na podstawie fotografii lub rzeczy osobistych zaginionych ustalał na przykład przy pomocy wahadełka, że 80-letnia staruszka, która zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach nie żyje i wskazał miejsce położenia jej ciała, a uczennica, która wsiadła do obcego samochodu przebywa niedaleko Lublina. W jednym przypadku miał inne zdanie na temat zaginionej osoby niż znany jasnowidz Krzysztof Jackowski, i się nie pomylił… 

blech

Fot. Ł. Smaga 05.09.2016

Czy można radiestezję wykorzystać przy planowaniu budżetu gminy? Okazuje się, że w Iłży taki przypadek miał miejsce. Jan Czarnecki swego czasu był członkiem zarządu gminy i w czasie jednej z kadencji pojawił się problem dotyczący przeznaczenia pieniędzy na odśnieżanie, na co przewidziano 100 milionów ówczesnych złotych. Przy pomocy wahadełka ustalił, że tyle pieniędzy na odśnieżanie nie jest konieczne, ponieważ zima będzie bardzo łagodna. Mimo, że część obradujących uznała to za żart, w końcu udało się ograniczyć środki do poziomu 20 milionów złotych i okazało się później, że była to decyzja słuszna. Jan Czarnecki zawsze kierował się słowami swojej matki, która przed śmiercią powiedziała mu: „Dostałeś dar od Boga i staraj się go wykorzystać z jak największym pożytkiem dla ludzi”. Czy mogła wiedzieć jakimi zdolnościami obdarzony został stojący przed nią mały chłopiec? Zapewne wiedziała więcej niż ktokolwiek inny.

wschód

Fot. Ł. Smaga 26.12.2015

Opracowano na podstawie: P. Kutkowki, Dostałeś dar od Boga…, Echo Dnia. Super-Relaks z 08.08.1997 r., s. 13-14; U. Ołowiak, Pasja czy dar od Boga? Tygodnik Starachowicki z 21.12.2004 r., s. 11.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11